Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audio. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą audio. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 kwietnia 2010

pani marylka

budzę się o świcie
do twarzy w poduszce zbieram dźwięki
zza ściany spod podłogi zza okna z obok
pierwszy odczyt czasu

dziś, po raz pierwszy od tylu lat, odczułam brak roznosicieli mleka
brak długich szybkich rozdzwonionych kroków
brak brzęku parkowania pod klatką
brak protestu butelek podczas rwania skrzynki
brak szorstkiego wizgu po asfalcie
brak dzieńdobrypaniewesołoski! pani marylki

monotonne zamiatanie ulic o trzeciej uspokajająco poprawiało kołdrę
wózek z mlekiem emitował zapach śniadania
rytmicznie wykopywał z wyra 


środa, 6 maja 2009

moja głowa tyka

jakiś tunel pod alpami
świat się kurczy
ciasno trzyma głowę jak imadło

przez uszy w zatoki leje się beton
zimny mokry szorstki gęsty

tężeją gałki, sztywnieją szczęki
beton spływa w rdzeń i dalej po kręgach

kiedy zastygnie zaczną go skuwać
trzeba miejsca na nowy

z szyi wyrasta mi kolano
dwa kolana
kolonia tępych, ślepych i twardych pąkli kolanowych

dzwoni telefon
lord wejder świetlnym mieczem napierdala w kolana

eksploduje wszystko powyżej ramion

nigdy nie rzygam na buty.

układam skorupy na poduszce z kamieni
oczy zbyt powolne żeby zdążyć przed światłem
nocy-mamusiu, uwal się na nim foczym cielskiem
wyduś najmniejszy promyk w najskrytszym zakamarku

mnożą się słowa w głowie, pożerają i wydalają nawzajem bez końca
ładuje wszystkie w worek i topię w stawie
zostawiam jedno małe słowo
kamyk otoczak
dobrze leży w dłoni

zawieszam go w próżni
w idealnym środku pustej wewnątrzczaszki

będę go polerować myślami
jakoś dotrwam do rana

nie wyłączyłam telefonu

winda z flakami rusza na najwyższe piętro

nigdy nie rzygam na buty.

między piersiami pływa mi blizna
konik morski
jeśli go dosiądę świat zamarznie
będę uratowana

Sąsiad, Który Będzie Mordercą
wrócił z pracy
charytatywnie apgrejduje mnie
w znajomości bieżących trendów disko
skoda typu bumboks 200dB wypróżnia się zapętlonymi biełymirozami

konik pływa brzuszkiem do góry

nie rzygam na buty.


niedziela, 18 stycznia 2009

sprawczość

jedno słowo na dżajantyliard staje się ciałem

pozostałe to życzenia
pobożne
niepobożne
skrzydełka u nich wiekuiste

archeonirologia

może i dobrze, że nie mam utrwalacza snów
jawa jest dostatecznie intensywna

chociaż czasem
tak bym chciała
przytrzymać choć na chwilę
rew and play

dlatego czasem
po przebudzeniu
udaję, że śpię
omiatam sen z dzieńdobrego pyłu
i skalpelem delikatnie podważam
odkładam na czyste płótno
warstwa po warstwie
nie podnosząc powiek

wystarczy jeden nierówny oddech
jedna wiewiórka na parapecie
jedno miau
żeby spłoszyć wykopalisko

może i dobrze

wolę
nie śpisz już?

piątek, 5 grudnia 2008

szklane góry

matka nie każe podskakiwać do swojego ucha
żeby
może
coś usłyszeć

matka pochyla się i słyszy


była bajka o szklanej górze.
i był smok. smok chmurojad.

poniedziałek, 15 września 2008

poniedziałek

prawie jak w każdy chujowy poniedziałek do fabryki doprowadziły mnie rejdżyki
przez 36 kilometrów byłam zackiem de la rocha i tylko dzięki temu wykrzesałam dostateczną ilość energii by opuścić bolid i dać się wciągnąć w maszynę
miażdżą mnie trybiki, wyplują tak około siedemnastej
drugie śniadanie jak urlop na bali

niedziela, 14 września 2008

mówię

słowa tracą terminy ważności
płyną rynsztokami,
unoszą się nad miastem
jak dziurawe reklamówki,
turlają w tunelach
puste puszki.
tylko fekalny słownik zawsze na czasie,
świeży i pachnący.
słowa nic nie znaczą
słowa nie to mają na myśli
słowa sie nie liczą
słowa to tylko słowa

gówno prawda.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...


WSZYSTKIE TEKSTY, FILMY, FOTOGRAFIE I RYSUNKI UMIESZCZONE NA TYM BLOGU, SĄ WŁASNOŚCIĄ MOJĄ LUB AUTORÓW, KTÓRZY UDZIELILI ZGODY NA ICH PUBLIKACJĘ.
KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE BEZ ZGODY MOJEJ LUB AUTORÓW JEST ZABRONIONE.
© Katarzyna Wasilkowska