Pokazywanie postów oznaczonych etykietą propriocepcja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą propriocepcja. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 sierpnia 2011

perypatetyczny

na ulicach przeważa trend mocowania oczu na czubkach butów
miasto zapomina, że stopy mają swój rozum
a oczy
oczy

czwartek, 14 lipca 2011

et tu brutututu

a bywa też tak
że zdradza cię własna pierś
dźga na ślepy wylot
rozpłatywa spod pachy
nawet się nie zakrztusi
do rana odparuje i mleko i krew

litości
kości radości
ratości.

niedziela, 17 kwietnia 2011

sobota, 19 marca 2011

wproch

się mocno zaprzeć nóżkami, żeby świat ze świata wyłowić
(ptaków nie trzeba
same się wyławiają.
ze wszystkiego.)


kiedy ziemia się starzeje
trzeba po niej chodzic ostrożnie
jak po lodzie
żeby się nie połamała







 fot. vasco '08

piątek, 11 lutego 2011

sobota, 9 października 2010

rythm stress and intonation

jestem za ciasnym butem
drobię na obcasiku
szukam metrum

(wkurwiający jest też brak oglądu czubka własnego nosa w dodatku)


sobota, 14 sierpnia 2010

sierpień

perseidy zasypały nocą podwórek i zgasły
świtem po nich tylko rosa i mgła po kostki

książkowa wyskubała gęsi na chudo

dawno nie było mi tak daleko do butów

piątek, 25 września 2009

tańczę

mocuję świat na biodrach i rozkręcam do nieprzytomności
kula zataczając się wraca na swoje miejsce w szeregu
mogłabym poopalać się z wyższością
ale idę obrać ziemniaki

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

środa, 20 maja 2009

ja to ja a mnie nie ma

pamięć się zacina kiedy akurat stoję na głowie
nie wiem co dalej
nie wiem jak się to robi

ja patrzy na mnie

siedzi w fotelu i wyrozumiale pozwala spływać krwi z butów do mózgu

kiedy buty są już zupełnie przezroczyście bezżyciowe,

ja układa mnie na czarnym śniegu

na czarnym śniegu wszystko się przypomina

i jest tak cholernie przyjemnie.

ja się uśmiecha i odchodzi niezajmować się sobą.

środa, 6 maja 2009

moja głowa tyka

jakiś tunel pod alpami
świat się kurczy
ciasno trzyma głowę jak imadło

przez uszy w zatoki leje się beton
zimny mokry szorstki gęsty

tężeją gałki, sztywnieją szczęki
beton spływa w rdzeń i dalej po kręgach

kiedy zastygnie zaczną go skuwać
trzeba miejsca na nowy

z szyi wyrasta mi kolano
dwa kolana
kolonia tępych, ślepych i twardych pąkli kolanowych

dzwoni telefon
lord wejder świetlnym mieczem napierdala w kolana

eksploduje wszystko powyżej ramion

nigdy nie rzygam na buty.

układam skorupy na poduszce z kamieni
oczy zbyt powolne żeby zdążyć przed światłem
nocy-mamusiu, uwal się na nim foczym cielskiem
wyduś najmniejszy promyk w najskrytszym zakamarku

mnożą się słowa w głowie, pożerają i wydalają nawzajem bez końca
ładuje wszystkie w worek i topię w stawie
zostawiam jedno małe słowo
kamyk otoczak
dobrze leży w dłoni

zawieszam go w próżni
w idealnym środku pustej wewnątrzczaszki

będę go polerować myślami
jakoś dotrwam do rana

nie wyłączyłam telefonu

winda z flakami rusza na najwyższe piętro

nigdy nie rzygam na buty.

między piersiami pływa mi blizna
konik morski
jeśli go dosiądę świat zamarznie
będę uratowana

Sąsiad, Który Będzie Mordercą
wrócił z pracy
charytatywnie apgrejduje mnie
w znajomości bieżących trendów disko
skoda typu bumboks 200dB wypróżnia się zapętlonymi biełymirozami

konik pływa brzuszkiem do góry

nie rzygam na buty.


poniedziałek, 27 października 2008

pada

śni mi się, że jestem okrętem wywróconym na lewą stronę
poziom wyporności jest poziomem wporności
okazuje się że moja wporność jest nieskończona
mam w środku deszcz do ramion
i ciągle pada.

sobota, 24 lutego 2007

o granicy (bajka)

Była sobie twierdza. W twierdzy mieszkał Pan. Twierdza była zbudowana z granitu. Jej mury były tak wysokie, że żaden człowiek nie mógł zajrzeć do środka. Nad twierdzą krążyły myśliwce i waliły bez pardonu do każdego, kto przypadkiem przelatywał w pobliżu, nawet jesli była to rolnicza awionetka czy helikopter ratunkowy. Tylko ptaki mogły wiedzieć co jest za murem, ale ich to nie interesowało. Wolały las i łąkę. W twierdzy mieszkał Pan i jego zbrojna służba. Zdarzało się, że bywali tam inni ludzie, ale wdostawali się wyłącznie na specjalne zaproszenie Pana przez podziemne strzeżone kanały.
Czasami Panu brakowało przestrzeni. Wtedy zbroił się po zęby i ze swą świtą opuszczał twierdzę. Na zakutych w stal koniach pędzili na pobliski trawnik, który roztaczał się u stóp twierdzy. Doszczętnie go plądrowali, po czym powracali do siebie.
Pewnego razu, kiedy Pan czuł się wyjatkowo klaustrofobicznie, zarządził jak zwykle zbrojną wyprawę. Barbarzyńcy dopadli trawnika i stanęli jak wryci. Marne, wystające nieśmiało z błotnistej ziemi kępki traw odgradzał od twierdzy ciąg sporych białych otoczaków, a świeżo malowana tabliczka głosiła: NIE DEPTAĆ MI TRAWNIKA!
Pan z drużyną pogapili się trochę na tabliczkę, a potem wrócili do twierdzy.
A niedługo później trawnik po raz pierwszy się zazielenił.





niedziela, 15 października 2006

w czarnej dziurze nie słychać

świat rozpękł się na hektyliardy kawałków

chodzę po tej mojej ziemi jałowej, zbieram potłuczone

trzymać zapomniałam

więc znowu
z rąk na jałową i na kolejne skorupy się

chrzęści mi pod stopami moje życie bajkowe

umarłam

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...


WSZYSTKIE TEKSTY, FILMY, FOTOGRAFIE I RYSUNKI UMIESZCZONE NA TYM BLOGU, SĄ WŁASNOŚCIĄ MOJĄ LUB AUTORÓW, KTÓRZY UDZIELILI ZGODY NA ICH PUBLIKACJĘ.
KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE BEZ ZGODY MOJEJ LUB AUTORÓW JEST ZABRONIONE.
© Katarzyna Wasilkowska