Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śnieg. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2013

luty

śnieg padał piętnaście nocy i piętnaście dni
chmury wisiały tuż nad płucami
śnieg padał i padał i padał
kneblował budy i kominy,
wygłuszał słowa, kroki, pragnienia
nastała taka cisza, że sen przestał przychodzić
a oczy powysychały

szesnastej nocy, o trzeciej, zaczęły szczekać psy
no, zapowiadali zapowiadali
częściowe przejaśnienia

o trzeciej piętnaście szczekała i wyła cała wieś,
dobrze się zasypiało.
to było wczoraj.


wtorek, 27 grudnia 2011

tort

w czasach kiedy dziadek miał urodziny z Jezusem
babcia robiła tort ze spirytusu, czarnego biszkoptu i białego kremu.
było dużo śpiewania
wciskałam gałki do środka głowy
i padały śniegi
w różnych kolorach



poniedziałek, 31 stycznia 2011

poniedziałek, 3 stycznia 2011

z gęsi smalec


gęś brała się z torby.
co roku, z końcem października, franciszka piechowska z potężną skajową torbą maszerowała na swoich zmartwionych nogach do pekaesu w będominku. po dwugodzinnej podróży wykładała na stół w naszej kuchni na piwnej gołą wyszczerzoną gęś z podwiązanym gardłem oraz flaszkę krwi. torbę, z kilkoma spódnikami, kilkoma zmianami bielizny (w tym jedna do lekarza) oraz zapasem rajtuz, wsuwała pod wersalkę w małym pokoju. w torbie był też dostatek kropli i maści do oczu, maści do zmartwionych nóg oraz sukienka na niedzielę, święta i imieniny. i broszka.
kiedy już się nagadały, zdejmowałam rajtuzy, smarowałam zmartwione nogi maścią i pytałam o gwóźdź w kolanie.
rano smarowałam maścią oczy, zakładałam rajtuzy na zmartwione nogi i pytałam czemu takie fioletowe.
ciocia frania śmiała się aż maść z oczu spływała i szła zarabiać drożdżowe na kucha.
babcia ustawiała na stole pięć słoiczków.
potem płukała gęś, dzieliła gęś, piekła gęś.
nie znosiłam ciemnego suchego mięsa, ale żułam je cierpliwie nie spuszczając oka z pięciu słoiczków.
nie cierpiałam czerniny, ale każdy cofający się łyk przepychałam suszonym jabłkiem i nie gubiłam słoiczków z oka.
pilnowałam każdej kropli wytapianego gęsiego tłuszczu, do słoiczków spływał najdoskonalszy smak świata, jedyny smak mojego dzieciństwa. tężał w roziskrzony śnieg, żeby na kromce chleba znowu roztopić się pod kryształkami soli.

gęsi smalec, cenniejszy od kawioru, znikał w niepowstrzymanym tempie, znikały cztery słoiczki. zaczynało się żebranie o piąty, babcia mówiła nie dam, w końcu stawiała słoiczek na stole, masz, ty brydo, ostatni.
po kilku tygodniach na stole pojawiał się inny ostatni, potem znowu ostatni, i znowu, aż do lata. niczym pięcioma chlebami i dwiema rybami, babcia smalcem trzymała mnie przy życiu.

w maju, po świętej zofii, ciocia frania pakowała torbę i wracała do dom.

czwartek, 25 lutego 2010

alex forrest była biała

tegoroczny śnieg ma mentalność psychopaty
powiedzieć raz takiemu, że jest piękny, czysty, puszysty i nie odpuści
wczoraj się pożegnaliśmy definitywnie
rano obudził mnie pukając w okno w welonie z mgły
i z tym łagodnym, gąbczastym uśmieszkiem rozsmarowanym na płaskim licu
ludzie wychodzą z domu i rozpuszczają się w aurze
zaprogramował wszystkich na podstawowe czynności życiowe
czuwa

środa, 20 maja 2009

ja to ja a mnie nie ma

pamięć się zacina kiedy akurat stoję na głowie
nie wiem co dalej
nie wiem jak się to robi

ja patrzy na mnie

siedzi w fotelu i wyrozumiale pozwala spływać krwi z butów do mózgu

kiedy buty są już zupełnie przezroczyście bezżyciowe,

ja układa mnie na czarnym śniegu

na czarnym śniegu wszystko się przypomina

i jest tak cholernie przyjemnie.

ja się uśmiecha i odchodzi niezajmować się sobą.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...


WSZYSTKIE TEKSTY, FILMY, FOTOGRAFIE I RYSUNKI UMIESZCZONE NA TYM BLOGU, SĄ WŁASNOŚCIĄ MOJĄ LUB AUTORÓW, KTÓRZY UDZIELILI ZGODY NA ICH PUBLIKACJĘ.
KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE BEZ ZGODY MOJEJ LUB AUTORÓW JEST ZABRONIONE.
© Katarzyna Wasilkowska