Pokazywanie postów oznaczonych etykietą respira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą respira. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 września 2014

miazmat

nie wiedzieć czemu
stajesz naraz na rozstajach zapachów
nie stąd
i nie z teraz.
dziś przyniosło tu woń
kawałka dętki,
z której dziadek,
lekko podrdzewiałymi nożycami krawieckimi babci,
odcinał wąski pasek
kiedy potrzebna była recepturka.
kawałek dętki trzymał razem z gumą do zelowania
obok nożyka, słoiczka z butaprenem
i słoiczka z tymi maleńkimi kanciastymi gwoździkami,
tak ostrymi, że kiedy próbowałam wyjąć jeden
w skórę palców wbijało się od razu kilkanaście
jakbym była z magnesu.
dziadek był mistrzem murarskim,
ale swojej kobietce buty zelował osobiście,
żeby nie musiała się trudzić do szewca
co pije i burczy.
choć tamten też był mistrzem.

zapachniał mi kawałek dętki
ale razem też pewex po lekcjach
gdzie można było poopowiadać sobie
co się kiedyś jadło
jakie perfumy kiedyś miała mama
i co kiedyś pili u jednego wujka

zapachniał mi kawałek dętki
pewexem po lekcjach
i na to
ostatnia porodówka
virkon, pot, krew i woda.

rozstaje całkiem gołe,
bez drogowskazu.

środa, 4 czerwca 2014

sztach

otwieram nowy dokument w wordzie
i nie mogę zacząć pisać dopóki
nie wywołam tamtego zapachu
pierwszej strony zeszytu
(w kratkę, zawsze w kratkę)
z papiernika z piwnej,
albo z cyrkla z garncarskiej.
wymazuję te na talony,
były nieuroczyste, wstydliwe i niemiłe,
ale to pewnie nędzne uprzedzenia,
albo po prostu przypominają mi o talonowych butach,
z tego samego sklepu (meblowy na zaspie), ależ były ohydne.
więc dopiero jak wywołam ten zapach
w randze świeżego chleba,
mogę zacząć pisać.




piątek, 7 marca 2014

wydech

masz taki jeden oddech
jak wieczorna fala.
dopiero
kiedy mojego karku piach
wchłonie ją całą,
mogę zasnąć.



piątek, 11 marca 2011

latem

w wakacje kiedy śpi się tak dłużej
i czasem przez szparki powieczne świat wpuści trochę,
to można mamę zobaczyć
jak
do pracy cichutko wychodzi
albo do sklepu
albo jak pranie rozwiesza 







fot. '06

poniedziałek, 7 lutego 2011

metro

dobrze, że są filary
poodychają za tych, co nie mają czasu
i jeszcze popilnują,
żeby się świat nie zawalił

niedziela, 22 listopada 2009

łość. lność.

anarchia doskonała
nie trzymać się za mordy
nie próbować na rękę
nie posiadać się.

bez kontroli bez cokołów bez wsysania
tętnimy sobą nawzajem przezwiecznie
strzeżemy nawzajem własnych wolności.


czwartek, 3 września 2009

o drugim policzku

Mt 5, 39

nie bądź dupkiem, od rana gotowym na kolejną porcję upokorzeń
nie żyj w strachu
nie trzęś się nad tym, co możesz stracić
mogą ci naskoczyć
prawdziwie wolnym możesz być i w więzieniu
głowy wolnej od nienawiści nie sięgną kamienie

pamiętasz huśtawkę wagową z podwórka? to przyjemne uczucie balansu?


po pierwsze stworzono nas do szczęścia


piątek, 21 sierpnia 2009

jak są palmy to nie ma patyków

lubię sierpniowe plaże
są spokojne i nasycone
jak po dobrym obiedzie
nikt nie udaje, że bałtyk nie jest zimny jak brzuch śledzia
nikt nie wrzeszczy, że kukurydza, że bób, że lodi, że latawce
nikt nie boi się złodziei piasku, wody, słońca i portfeli
nikt nikomu nie biega po głowie
nie gubią się dzieci

na kocykach leżą wysmażone skwarki
nikt im nie zakłóci
nastał czas błogoslawionego lenistwa

i słychać, że morze szumi

na prawdziwo

niedziela, 21 czerwca 2009

to tu

gdańsk to dziadek, który wiąże mi sznurówki codziennie po śniadaniu.
to nieznośne suche okruszki z chleba dla gołębi na dnie kieszeni.
to ciągle zapominane spodnie i szalik dla gołego pana z fontanny pod ratuszem.
to przewieszanie się przez balustradę zielonego mostu z myślą, czy tym razem dziadkowi w końcu zakręci się w głowie i wpadnę do kanału.
to zapach wilgotnej cegły, ptasiego guana i morza.
to wiatr, tłoczacy tam i z powrotem powietrze w uliczki. dużo powietrza.
(zamykaj buzie bo ci nawieje)






fot. pp'1972


poniedziałek, 12 stycznia 2009

~~~~~

chwyciłam dziś zębami cieniutką przezroczystą niteczkę zapachu.
samotna pajęczynka niosła w sobie cały ogród wiosenny, nieśmiało ciepłą ziemię oddychającą stęchło po śnie, bure cebulki z fajerwerkami w wilgotniejących brzuszkach, potrzebę wietrzenia świata.
westchnęłam niteczkę do środka.
zima.

środa, 5 listopada 2008

w piersi

mam w klatce ptaka
to jedyna zamknięta klatka jaką mam
to jedyny ptak jakiego trzymam w klatce
czasem wariuje i tłucze o pręty
wyje i wyrywa sobie pióra
jeżeli go wypuszczę umrzemy oboje
kołyszę się całą noc, aż zaśnie
musze czuwać nad spazmatycznym snem
ja klatka

czwartek, 11 września 2008

ch

miażdży mnie mój osobisty obojczyk. ciasna sauna suchoparowa.
z każdym zmierzchem drewno palone we wszystkich kominkach świata kładzie się ciężko na klatce z płucami.
noce nakręcane astmatyczną pozytywką ch ch ch ch ch ch ch ch ch ch ch ch ch
duszę dusi duszność
kiedy niebu odchodzą wody płodowe i na dwa palce widać słońce udaje się przełknąć garść tlenowych pigułek
zasypiam.

wtorek, 2 września 2008

wrzesień

łuska narasta nieprzerwanie. jeśli zabraknie czujności budzę się w skorupie. w zbroi niezzuwalnej.
dlatego wybiegam czasem z siebie z całych sił. żeby na pędzie osiadła strupiała wężowa skóra. trzeba szybko biec. zatrzymać kiedy tlen smakuje. znów.
otwiera się oczy i widać jak z drzew paruje lato. cała letnia esencja ulatnia się mglisto. wtedy można pozwolić pająkom zasnuć powieki. no na chwilę. żeby wtchnąć jesionkę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...


WSZYSTKIE TEKSTY, FILMY, FOTOGRAFIE I RYSUNKI UMIESZCZONE NA TYM BLOGU, SĄ WŁASNOŚCIĄ MOJĄ LUB AUTORÓW, KTÓRZY UDZIELILI ZGODY NA ICH PUBLIKACJĘ.
KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE BEZ ZGODY MOJEJ LUB AUTORÓW JEST ZABRONIONE.
© Katarzyna Wasilkowska