sobota, 30 września 2017

kant

kiedy umarł miałam 15 lat
przez 15 lat nie widziałam, żeby kupował nowe ubrania
wszystko, co wisiało w tej szafie bez pleców i dna
było sprzed historii
(oprócz bielizny,
której co najmniej jeden komplet
otrzymywał każdego roku na gwiazdkę
razem z gorzką czekoladą
ze zjednoczonej okazji
urodzinowo-imieninowo-bożonarodzeniowej)

jego garnitury, i te całoroczne, i lżejsze letnie
były co prawda trochę wyświecone godzinami pod żelazkiem
ale niezmiennie eleganckie
czy do siatkowego kapelusza
czy do filcowego
czy pod karakułową zimową furażerkę

sąsiadki mówiły
ten twój dziadek to się nosi
on tak potrafi
prosto
jak jakiś pan

ubrania prasował sobie sam
spryskiwał wodą pożółkłe płócienko
znikał w kłębach pary
kiedy wszystko było idealnie gładkie
uśmiechał się niezauważalnie i posapywał niedosłyszalnie

spodnie wywracał na lewą stronę i przeciągał mydłem wzdłuż nogawki
potem, na prawej stronie
w chmurze pary
starym jak świat żelazkiem
stwarzał
najidealniejszy w mieście
kant.

wychodziliśmy z domu
a on wycinał przede mną drogę przez miasto
codziennie ciął miasto kantem
sam je sobie zbudował
i dlatego
nic nikomu do tego.

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...


WSZYSTKIE TEKSTY, FILMY, FOTOGRAFIE I RYSUNKI UMIESZCZONE NA TYM BLOGU, SĄ WŁASNOŚCIĄ MOJĄ LUB AUTORÓW, KTÓRZY UDZIELILI ZGODY NA ICH PUBLIKACJĘ.
KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE BEZ ZGODY MOJEJ LUB AUTORÓW JEST ZABRONIONE.
© Katarzyna Wasilkowska
web stats stat24