wtorek, 28 czerwca 2011

71

oddaj cześć
pomnikowi nieznanego pijanego kierowcy
ma nas w opiece jak Jezus rio
jesteśmy mocarnym mocarstwem
poziom głów w rowach: przybyło siedemdziesiąt jeden

dwa dni i dziękibogujużpiątek
zbroi się armia
wypasionych szrotowców
dystyngowanych salonowców
z e siedem ofrołdowców
łysolaczkowców
napiątego wyprzedzaczy
stjuningowanych formularzy

jedno piwko to nie najebanie
nigdy nie złapani to nie do złapania
podbiją znowu polskę
i znowu
i na wieki  wieków amen.

święty krzysztof przyszył sobie głowę przejechanego psa
albo śpi na
cioci imieninowym stole

wsiadaj, kupię tobie frytki
a diabłu ogarek.



wtorek, 21 czerwca 2011

teraz ma na imię dziadek

kiedy tato
wyciągał z kieszeni wymiętą tabaczkową chustkę
i przykrywał nią miasto
domy kichały oknami

no smarknij
no tupnij
no kasia

z upowszechnieniem chusteczek higienicznych
wymarły supełki ku pamięci

środa, 1 czerwca 2011

dzień bez

a ten pawełek
ten co wchodził do nas przez ogródek
no ten co miał blaszkę w głowie i pompkę
dostał na komunię rosół
i zupełnie dorosły zegarek
na całą rękę.
jeszcze rower miał dostać dorosły
ale umarł.


czwartek, 26 maja 2011

szszu szszu

znowu sabat krawieckich manekinów
cecylia, córeczka krawcowej z kamiennej góry, jak co tydzień
pod deską do prasowania
rozsypuje szpilki i zbiera magnesem
szpilki dzwonią i szeleszczą do taktu
ledwo słychać
manekinom wystarczy

cecylia nie zjada skórek od chleba
wszystkie przechowuje w pudełku po tych bucikach, co kiedyś były lakierkami
białymi
zdarły sie czubeczki i kreda nie pomaga
nie błyszczą już
cisną w palce
aż przed oczami zaczynają kręcić się koła
i takie kolorowe plamy
albo gwiazdki.
z chleba lubi tylko to miękkie. jeśli jest miękkie.

czwartek, 19 maja 2011

volvo 121

Sagvåg, Norge, 1994
birger helle wyglądał jak ponad dwumetrowy żółw bez pancerza. nie miał twarzy, tylko okulary, nos i uśmiech.
po siedemdziesiątce opuścił się trochę w ramionach, no i żółwia główka na długiej pomarszczonej szyi tak się chwiała, jak u tych jamników z tylnej szyby.
miał volvo 121. wiśniowe. błyszczące.
jedną dłonią nakrywał całą kierownicę, ale obowiązkowo trzymał kółko jak należy - za dziesięć druga.
lewy łokieć nigdy się nie mieścił, więc okno musiało być otwarte. nie wiem jak sobie radził zimą.
prawy łokieć trzymał ciasno wbity w biodro, bo na siedzeniu pasażera zawsze siedziała elegancka johanna. siedziała, pachniała i zwijała skręty.
paliła dużo, ale birger akceptował wszystko, odkąd na jego prośbę przestała żuć snusa.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...


WSZYSTKIE TEKSTY, FILMY, FOTOGRAFIE I RYSUNKI UMIESZCZONE NA TYM BLOGU, SĄ WŁASNOŚCIĄ MOJĄ LUB AUTORÓW, KTÓRZY UDZIELILI ZGODY NA ICH PUBLIKACJĘ.
KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE BEZ ZGODY MOJEJ LUB AUTORÓW JEST ZABRONIONE.
© Katarzyna Wasilkowska